Drugiego dnia naszej drogi #doMatki pochylamy się nad tematyką i znaczeniem kolejnej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski!
Papież chciał być ze swoim narodem w trudnym czasie stanu wojennego. Wiedział, że Nasza Matka do której pielgrzymujemy, ma dla nas, Polaków, szczególne znaczenie. Dobitnie podkreślił to już podczas powitania na Okęciu, mówiąc m.in.: „Ojczyzna jest naszą Matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”.

DRUGA PIELGRZYMKA

16-23 CZERWCA 1983

Pokój Tobie, Polsko! Ojczyzno moja! Pokój Tobie!

 

CHARAKTERYSTYKA i NAJWAŻNIEJSZE PRZESŁANIE PIELGRZYMKI

Z homilii i przemówień przebija się główny motyw podróży Jana Pawła II do Polski – być ze swoim narodem w trudnym czasie stanu wojennego. Dobitnie podkreślił to Papież już podczas powitania na Okęciu, mówiąc m.in.: „Ojczyzna jest naszą Matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”. I dalej mówił: „Osobiście zawsze uważałem, że nawiedzenie Ojczyzny w tej historycznej okoliczności jest nie tylko wewnętrzną potrzebą mego serca, ale także i moją szczególną powinnością jako Biskupa Rzymu. Uważam, że powinienem być z mymi rodakami w tym wzniosłym — a zarazem trudnym momencie dziejów Ojczyzny”. Przemówienie powitalne zakończył wołaniem: „Pax vobis! Pokój Tobie, Polsko! Ojczyzno moja! Pokój Tobie!”.

W homilii podczas mszy św. jubileuszowej na Jasnej Górze wielokrotnie mówił o „jasnogórskiej ewangelizacji wolności”. Podkreślał, że „Jasna Góra wniosła w dzieje Kościoła na naszej ziemi i w całe nasze polskie chrześcijaństwo ów rys macierzyński, którego początki wiążą się Z wydarzeniem w Kanie Galilejskiej. Zawiera się jasnogórskiej ewangelizacji wezwanie do dziedzictwa synów Bożych. Wezwanie do życia w wolności. Do czynienia dobrego użytku z wolności. Do budowania, a nie do niszczenia. Maryja w Kanie Galilejskiej współpracuje ze Swoim Synem. To samo dzieje się na jasnej Górze. Iluż w ciągu tych sześciu wieków przeszło przez jasnogórskie sanktuarium pielgrzymów? Iluż tutaj się nawróciło, przechodząc od złego do dobrego użycia wolności? Iluż odzyskało prawdziwą godność przybranych synów Bożych? Jak wiele o tym mogłaby powiedzieć kaplica Jasnogórskiego Obrazu? Jak wiele mogłyby powiedzieć konfesjonały całej bazyliki? Ile mogłaby powiedzieć Droga Krzyżowa na wałach? Olbrzymi rozdział historii dusz ludzkich! To jest też chyba najbardziej podstawowy wymiar jasnogórskiego sześćsetlecia. Pozostał on i nadal pozostaje w żywych ludziach, synach i córkach tej ziemi, gdy do ich serc Bóg zsyła Ducha Syna swego, tak że w całej wewnętrznej prawdzie mogą wołać: «Abba! Ojcze!». Jednakże jasnogórska ewangelizacja wolności ma jeszcze inny wymiar. Jest to wymiar wolności narodu, wymiar wolnej Ojczyzny, której przywrócona została godność suwerennego państwa. Naród jest prawdziwie wolny, gdy może kształtować się jako wspólnota określona przez jedność kultury, języka, historii. Państwo jest istotnie suwerenne, jeśli rządzi społeczeństwem i zarazem służy dobru wspólnemu społeczeństwa i jeśli pozwala narodowi realizować właściwą mu podmiotowość, właściwą mu tożsamość. Suwerenność państwa jest głęboko związana z jego zdolnością promowania wolności narodu, czyli stwarzania warunków, które mu pozwolą wyrazić całą swoją własną tożsamość historyczną i kulturalną, to znaczy pozwolą mu być suwerennym poprzez państwo. Te elementarne prawdy porządku moralnego przełamują się w sposób dramatyczny na przestrzeni owych stuleci, w ciągu których Jasnogórski Wizerunek świadczył o szczególnej obecności Bogarodzicy w dziejach naszego narodu”.

Przypomniał Ojciec Święty swoją homilię z pielgrzymki z 1979 r., w której mówił o Jasnej Górze, że „tutaj zawsze byliśmy wolni”, ciągnąc dalej ten wątek: „Trudno inaczej wyrazić to, czym stał się Obraz Królowej Polski dla wszystkich Polaków w czasie, gdy ich Ojczyzna została wymazana z mapy Europy jako niepodległe państwo. Tak. Tu, na Jasnej Górze, gdzie mieszkała Królowa Polski, w jakiś sposób zawsze byliśmy wolni. O Jasną Górę też opierała się nadzieja narodu oraz wytrwałe dążenie do odzyskania niepodległości, wyrażane w tych słowach: «Przed Twe ołtarze zanosim błaganie — Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!». Tutaj też nauczyliśmy się tej podstawowej prawdy o wolności narodu: naród ginie, gdy znieprawia swego ducha — naród rośnie, gdy duch jego coraz bardziej się oczyszcza; tego żadne siły zewnętrzne nie zdołają zniszczyć!”.

W przemówieniu do Episkopatu Polski powiedział m.in.: „Kościół ma służyć prawdziwej wolności człowieka i narodu”. W Katowicach wspomniał o NSZZ „„Solidarność”, a całą homilię poświęcił ewangelii pracy, sprawiedliwości i miłości społecznej. Z kolei we Wrocławiu Papież mówił: „Prawda jest fundamentem ufności. I prawda jest też mocą miłości. Wzajemnie też miłość jest mocą prawdy”.

Podczas uroczystości wręczenia Papieżowi w Krakowie doktoratu honoris causa na Uniwersytecie Jagiellońskim powiedział on m.in.: „Jeżeli pragniecie, Magnificencjo, czcigodny Senacie, abym przyjął doktorat honoris causa, to czynię to w duchu posłuszeństwa wobec Alma Mater — chociaż reguły mojego urzędu tego nie przewidują; ale ponad wszystkie reguły urzędu zawsze pozostaje posłuszeństwo rodzicom. Na portalu jednej z sal starego Uniwersytetu czytamy taki napis «Plus ratio, quam vis» [Bardziej rozum, niż siła]. Życzę ci, Uniwersytecie Jagielloński, abyś w siódmym stuleciu twojego istnienia pozostawał zawsze wierny tej akademickiej dewizie. Niech twoja obecność w życiu Polski współczesnej służy zwycięstwu tego, co jest godne człowieka jako istoty rozumnej i wolnej (…).

Na krakowskich Błoniach Jan Paweł II przypomniał swoje mocne słowa wypowiedziane przed czterema laty podczas „Bierzmowania dziejów”. Przemówienie pożegnalne w Balicach zakończył słowami: „życzę aby raz jeszcze pod opieką Pani Jasnogórskiej, dobro okazało się na ziemi polskiej potężniejsze od zła — I odniosło zwycięstwo, i o to się stale modlę”.

KONFERENCJA

Pokój Tobie, Polsko! Ojczyzno moja! Pokój Tobie!

Kiedy Jan Paweł II 19 sierpnia 2002 r. opuszczał swój kraj, powiedział: Ojczyzno moja kochana, Polsko, […] Bóg Cię wywyższa i wyszczególnia, ale umiej być wdzięczna!

Za każdym razem, gdy przybywał do Ojczyzny, dawał wyraz ogromnej do niej miłości. Ale też kierował do nas patriotyczne przesłanie – aktualne również dziś. Jednoczył się w przeżywaniu wraz z nami momentów: chwalebnych i bolesnych. Te które rozpalały ducha wewnętrznej solidarności oraz stał na straży moralnych wskazań. Do końca też myślał i pisał po polsku. Ostatnie słowa: Pozwólcie mi odejść do domu Ojca! także wypowiedział w języku ojczystym.

W encyklice Sollicitudo rei socialis, podał własne rozumienie terminu „solidarność. Nie jest ona —według niego — „tylko nieokreślonym współczuciem czy powierzchownym rozrzewnieniem wobec zła dotykającego wielu osób, bliskich czy dalekich. Przeciwnie, jest to mocna i trwała wola zaangażowania się na rzecz dobra wspólnego, czyli dobra wszystkich i każdego, wszyscy bowiem jesteśmy naprawdę odpowiedzialni za wszystkich” (nr 38).

Odrodzenie się refleksji nad solidarnością w Polsce wiąże się z falą strajków robotniczych w sierpniu 1980 roku. Pierwsze protesty miały miejsce w Świdniku na Lubelszczyźnie, od 8 do 11 lipca, i objęły 150 zakładów pracy. Po niespełna miesiącu, 14 sierpnia, rozpoczął się najważniejszy— jak się później okazało — strajk w Stoczni Gdańskiej, który wybuchł po bezprawnym zwolnieniu z pracy suwnicowej Anny Walentynowicz, działaczki Wolnych Związków Zawodowych, na pięć miesięcy przed emeryturą. Strajki solidarnościowe wybuchały w całej Polsce. Zakończyły się porozumieniami między strajkującymi a rządem: w Szczecinie (30 sierpnia), w Gdańsku (31 sierpnia), w Jastrzębiu (3 września) i w Katowicach (11 września). Wszyscy wskazywali, że powstanie ruchu solidarnościowego to owoc pielgrzymki Ojca świętego do Ojczyzny w 1979 roku. Wypełniły się w ten sposób słowa modlitwy, którą Papież wówczas wypowiedział: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”.

Na pytanie włoskiego dziennikarza: „Kto obalił komunizm?” zadane podczas wywiadu w 1995 roku, Jan Paweł II odpowiedział, że komunizm musiał upaść, gdyż wpisany weń był błąd antropologiczny, błędne myślenie o człowieku pracy, jego miejscu w świecie i znaczeniu.

W przemówieniu do pielgrzymów z diecezji szczecińsko-kamieńskiej, wygłoszonym w Częstochowie 18 czerwca 1983 roku, Papież mówił: „Robotnik polski upomniał się o siebie z Ewangelią w ręku i modlitwą na ustach. Obrazy, jakie w 1980 roku obiegały świat, chwytały za serce i dotykały sumienia. Stało się tak dlatego, że podstawowym pytaniem nie było skądinąd ważne pytanie lecz u podstaw znalazło się pytanie »w imię czego«, pytanie o sens ludzkiej pracy, o samą jej istotę. W odpowiedzi na tak postawione pytanie nie może braknąć tych podstawowych zasad, które są tak głębokie jak sam człowiek, a które swój początek mają w Bogu. Nie może w tej odpowiedzi zabraknąć Chrystusa”. Jan Paweł II utożsamiał się z „Solidarnością” nawet po stanie wojennym, w okresie jej delegalizacji. Stał się jej rzecznikiem. W 1987 roku, podczas spotkania z ludźmi pracy w Gdańsku, powiedział: „Mówię o was i mówię za was”. Prosił, by społeczeństwo nie lękało się podjąć tego trudu, który oni rozpoczęli. Uprzedzał, że czas wolności przyniesie kolejne doświadczenia i wymaga dalszego wysiłku, by nie zagubić solidarności.

Kiedy w roku 1981, „roku solidarności”, miał miejsce zamach na życie Jana Pawła II. Niezwykłym, młodzieżowym zrywem solidarności był wówczas tzw. Biały Marsz. W maju krakowscy studenci przygotowywali się do juwenaliów. Zapowiadano liczne imprezy, zabawy. Duszpasterstwo Akademickie i Studencki Społeczny Komitet Juwenaliowy (SSKJ) organizowały m.in. Marsz Ludzi Wolnych. W godzinę po zamachu na życie Ojca świętego zdecydowano, że juwenalia zostają odwołane. W telegramie skierowanym do Papieża napisano: „Życzymy Ci, Ojcze Święty, szybkiego powrotu do zdrowia. W niedzielę pójdziemy w Białym Marszu – Marszu Pokoju, kończąc go w południe modlitwą na Anioł Pański. W organizację włączyły się władze związkowe „Solidarności. Marsz odbył się w niedzielę 17 maja 1981 roku. Rynek Główny wypełniły tysiące młodych ludzi z białymi chustami, w białych strojach i z białymi flagami. Był to znak solidarności z leżącym w klinice Gemelli Janem Pawłem II, papieżem, który innych uczył solidarności.

Kard. Stefan Wyszyński był już ciężko chory, gdy 15 kwietnia 1981 roku sekretariat podał komunikat o stanie jego zdrowia. Prawie miesiąc później świat obiegła informacja o zamachu na życie Jana Pawła II. Umierający Prymas napisał wówczas: „Ostatnie wydarzenia związane z Ojcem świętym — zamach 13 maja 1981 roku — zespoliły mnie z nim na przepadłe. Jestem z nim duchem i żyję dla niego, nawet gdy będę na progu życia. Prosił, by wszystkie modlitwy w jego intencji ofiarowane zostały za życie Papieża. Zmarł 28 maja 1981 roku, 15 dni po zamachu na placu św. Piotra, w święto Wniebowstąpienia Pańskiego. Pogrzeb odbył się trzy dni później w Warszawie, w ostatni dzień miesiąca poświęconego Maryi. Na wieść o Śmierci kard. Wyszyńskiego Papież —wciąż przebywający w rzymskiej klinice Gemelli — skierował do Polaków wezwanie, by dostrzegli dzieło Życia Prymasa Tysiąclecia, jego głębię, i by podjęli to wielkie i trudne dziedzictwo. „Podejmijcie i prowadźcie je ku przyszłości. Ból Wasz niech przemienia się w nadzieję…”

Do misji Kościoła należy głoszenie zbawienia, czyli ewangelii wolności. Św. Paweł przypominał wierzącym: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5, 1); „Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności” (Ga 5, 13). Jan Paweł II odwoływał się do tych słów Apostoła wielokrotnie, m.in. podczas homilii we Wrocławiu 1 czerwca 1997 roku. Przypominał: „To prawda, ład wolności buduje się w trudzie. Prawdziwa wolność zawsze kosztuje! Każdy z nas ciągle od nowa musi ten trud podejmować. I tu rodzi się następne pytanie: Czy człowiek może ów ład wolności zbudować sam, bez Chrystusa czy nawet wbrew Chrystusowi? Usiłuje się bowiem dzisiaj wmówić człowiekowi i całym społeczeństwom, iż Bóg jest przeszkodą na drodze do pełnij wolności, że Kościół jest wrogiem wolności, że wolności nie rozumie, że się jej lęka. Jest tutaj jakieś niesłychane pomylenie pojęć. Papież zawsze szanował tych, którzy mieli odmienne zdanie, ale dobrze wiedział, co głosi i do czego zmierza Ewangelia.

Przez cały pontyfikat św. Jan Paweł II uczył nas jak kochać, pogłębiać i rozszerzać rozumienie miłości do Ojczyzny. Jak pisał w książce Pamięć i tożsamość: „Ojciec jest tym, który wraz z matką daje życie nowej istocie ludzkiej. Ze zrodzeniem przez ojca i matkę wiąże się pojęcie ojcowizny, które stanowi tło dla terminu: ojczyzna”.

Zatem drugi dzień naszych pielgrzymkowych rozważ zakończmy raz jeszcze słowami Papieża Polaka, który tak do nas woła, synów i córek polskiej ziemi będących w drodze do królowej Polski: „Nie można stwarzać fikcji wolności, która rzekomo człowieka wyzwala, a właściwie go zniewala i znieprawia. Z tego trzeba zrobić rachunek sumienia! (…) Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja Matka, ta ziemia. To jest moja Matka, ta Ojczyzna […]. Zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć. Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudowywać”, „życzę aby raz jeszcze pod opieką Pani Jasnogórskiej, dobro okazało się na ziemi polskiej potężniejsze od zła — I odniosło zwycięstwo, i o to się stale modlę”.

Opracował Łukasz Buksa OFM