Witamy siódmego dnia konferencji PPK! Jan Paweł II był także człowiekiem wielkiej nadziei. Świadczyła o tym jego żarliwa modlitwa, w której polecał i zawierzał Bogu wiele spraw Kościoła i świata. Nie tracił nadziei, że może być inaczej, lepiej. Dlatego mottem jego siódmej wizyty w Polsce były słowa „Bóg jest miłością”.

 

SIÓDMA PIELGRZYMKA

5-17 czerwca 1999

Wzrastać w miłości Boga i ludzi

 

CHARAKTERYSTYKA I NAJWAŻNIEJSZE PRZESŁANIE PIELGRZYMKI

Hasłem pielgrzymki było „Bóg jest miłością”. Już w przemówieniu powitalnym Jan Paweł II mówił: „Składam dzięki Bożej Opatrzności, że po raz siódmy mogę spotkać się z moimi rodakami jako pielgrzym i przeżyć radość odwiedzin mojej Ojczyzny. Wyrażam radość, że obecne pielgrzymowanie po ziemi ojczystej rozpoczyna się w Gdańsku, w mieście, które weszło na zawsze w dzieje Polski, Europy, chyba także i świata. Tutaj bowiem w sposób szczególny dał się słyszeć głos sumień wołających o poszanowanie godności człowieka, zwłaszcza człowieka pracy, głos wołający o wolność, o sprawiedliwość i międzyludzką solidarność. To wołanie obudzonych sumień zabrzmiało tak potężnie, iż otworzyło przestrzeń upragnionej wolności, która stała się i pozostaje nadal dla nas wielkim zadaniem i wyzwaniem na dzisiaj i na jutro. To tutaj właśnie zrodziła się nowa Polska, którą dzisiaj tak bardzo się radujemy i z której jesteśmy dumni. Przychodzę jako pielgrzym do synów i córek mojej Ojczyzny ze słowami wiary, nadziei i miłości.  U schyłku kończącego się stulecia, a zarazem na progu nowych czasów, które nadchodzą, pragnę wraz z moimi rodakami rozważyć wielką tajemnicę Boga, który jest miłością. Wraz z wami, rodacy pragnę się pochylić nad tym nieogarnionym misterium Boga, który jest misterium Bożej miłości i miłosierdzia”. Często nawoływał: „Wchodźcie w nowe tysiąclecie z księgą Ewangelii!”.

W Toruniu Ojciec Święty nakreślił rolę nauki i naukowców, w perspektywie nowego tysiąclecia. Mówił m.in.: Ludziom nauki oraz kultury powierzona została szczególna odpowiedzialność za prawdę — dążenie do niej, obrona i życie według niej”. W homilii wygłoszonej w Starym Sączu Papież wołał: „Bracia i siostry, nie lękajcie się chcieć Świętości! Nie lękajcie się być świętymi! Uczyńcie kończący się wiek i nowe tysiąclecie erą ludzi świętych!”.

W Wadowicach powrócił do wspomnień: „Po raz kolejny, w czasie mojej posługi Kościołowi powszechnemu  na stolicy świętego Piotra, przybywam do moich rodzinnych Wadowic. Z wielkim wzruszeniem patrzę na to miasto  lat dziecięcych, które było świadkiem mych pierwszych kroków, pierwszych słów i tych — jak mówi Norwid — «pierwszych ukłonów», co są «jak odwieczne Chrystusa wyznanie: Bądź pochwalony!» (por. Moja piosenka). Miasto mojego dzieciństwa, dom rodzinny, kościół mojego chrztu świętego… Pragnę wejść w te gościnne progi, na nowo ukłonić się rodzinnej ziemi i jej mieszkańcom, wypowiedzieć słowa, którymi wita się domowników po powrocie z dalekiej drogi: «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!»”.

Na Jasnej Górze zawierzył Jan Paweł II „macierzyńskiej opiece Pani Jasnogórskiej siebie samego, Kościół, wszystkich rodaków, nie wyłączając nikogo”. I dalej: „Niech Maryja będzie przykładem i przewodniczką w naszej codziennej i szarej pracy. Niech wszystkim pomaga wzrastać w miłości Boga i miłości ludzi, budować wspólne dobro Ojczyzny, wprowadzać i umacniać sprawiedliwy pokój w naszych sercach i środowiskach. Proszę Cię, Pani Jasnogórska, Matko, Królowo Polski, abyś cały mój naród ogarnęła Twoim macierzyńskim sercem. Dodawaj mu odwagi i siły ducha, aby mógł sprostać wielkiej odpowiedzialności, jaka przed nim stoi”.

Na lotnisku w Krakowie Balicach Ojciec Święty żegnał się z Polską: „Ojczyzno moja, ziemio umiłowana, bądź błogosławiona! Wracając do Watykanu, nie opuszczam mego rodzinnego kraju. Zabieram w pamięci widoki ojczystej ziemi, od Bałtyku do gór, a w sercu zachowuję to wszystko, czego dane mi było doświadczyć pośród moich rodaków. Raz jeszcze pragnę zapewnić: w moich myślach i modlitwach Polska i Polacy zajmują miejsce szczególne. Jasnogórskiej Królowej Polski oddaję w opiekę wszystkich i każdego z was. Jej matczynej miłości powierzam waszą codzienność, Wasze pragnienia i działania. Niech Bóg błogosławi Polskę, moją Ojczyznę i wszystkich rodaków!”

 

KONFERENCJA

Wzrastać w miłości Boga i ludzi

Jan Paweł II był także człowiekiem wielkiej nadziei. Świadczyła o tym jego żarliwa modlitwa, w której polecał i zawierzał Bogu wiele spraw Kościoła i świata. Nie tracił nadziei, że może być inaczej, lepiej. Podczas pielgrzymek do Polski wielokrotnie zdarzało się, że Jan Paweł II schodził w nocy do Kaplicy Jasnogórskiej, by trwać przez dłuższą chwilę przed obliczem Maryi. Uczył, że ufność ma się opierać na a polegać na głębokim przekonaniu, że Bóg nas kocha. To jednocześnie wyraz wyjątkowej więzi między Stwórcą a człowiekiem. Według Papieża, miłosierdzie jest szczególną postacią miłości, która przekracza słuszną miarę sprawiedliwości i pochyla się nad nędzą człowieka. Podobnie ufność jest szczególną postacią nadziei, która jest ożywiona miłością. Ufność graniczy z pewnością, oparta na żywej wierze, że Bóg, nieskończenie kochający człowieka, stanowi źródło wszelkiego dobra. Toteż nigdy nie odmawia mu pomocy, nie cofa swych darów, spośród których największym jest udział w wiecznym Bożym życiu. Nadzieja wskazuje na cel ziemskiej wędrówki człowieka, którym jest sam Bóg. Ufności nie wolno pomylić z zadufaniem w sobie, zarozumiałością i pychą. W tych błędnych postawach człowiek polega wyłącznie na sobie, co zamyka go na dary miłosierdzia Bożego.

Człowiek prawdziwej nadziei zna prawdę o sobie, o własnej kondycji, o swej słabości – wpatrzony w Boga spokojnie przyjmuje kolejne doświadczenia jako rodzaj próby (nie kary!) i szansę na duchowy wzrost. Dostrzega w nich przejaw troski Boga o człowieka, nawet gdy po ludzku pozostają one niezrozumiałe. Podstawową opcją swojego życia chrześcijanin czyni prawdę o Bogu, który jest miłością. Współcześnie podejmowanie tego tematu wymaga odwagi, gdyż słowo „miłość” jest nadużywane, a język bywa źródłem wielu nieporozumień. Dopiero gdy mówimy o miłości człowieka jako odpowiedzi na miłość Boga, znajduje ona swój pełny wyraz. Papież Benedykt XVI w encyklice Deus Caritas est (2006) wierze i miłości, przywołuje opowiadanie o drabinie Jakubowej, będącej symbolem nierozerwalnego związku między wstępowaniem a zstępowaniem, między poszukiwaniem Boga a spotkaniem Go. Miłości Boga i człowieka nie można oddzielić — nie da się oddzielić miłości wstępującej od zstępującej. Człowiek nie może zawsze tylko dawać, musi też otrzymywać. Kto chce dawać miłość, sam musi ją wpierw otrzymać w darze. Każda nauka Jana Pawła II o miłości Boga i właściwej odpowiedzi człowieka na ten dar dotyczy więc istotnej prawdy o miłości, która jest jedna, sama, chociaż w różnych wymiarach. Człowiek jest samotny, niekompletny i z natury dąży do dopełnienia w Bogu.

Jednym z przejawów owego realizowania Miłości jest rodzina, która wychowuje do modlitwy i świadomego uczestnictwa w świętości.. W artykule z 1975 roku na temat rodzicielstwa kard. Wojtyła napisał: „Rodzicielstwo jest faktem wewnętrznym w mężu i żonie jako i matce, których udziałem wraz z poczęciem i urodzeniem dziecka staje się nowa właściwość i stan. Ten stan ma równocześnie znaczenie społeczne: wobec społeczeństwa — Kościoła, państwa, narodu, gminy — stają się rodzicami. Jednakże ów społeczny charakter stanu rodzicielskiego ma przede wszystkim pokrycie i znaczenie w nich samych.

Jan Paweł II umacniał małżonków w ich sakramentalnej wierności i w decyzji posiadania dzieci. Podczas Mszy św. w Castel Gandolfo 1 września 1996 roku w przemówieniu do Polaków powiedział: „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości. Jako krakowski biskup i arcybiskup był doświadczony w pracy z rodzinami; spotykał się z nimi podczas wizytacji biskupich, okazjonalnie podczas wykładów organizowanych przez Duszpasterstwo Rodzin, które zakładał i wspierał w rozwoju. Z tego modelu czerpała cała Polska. W bibliografii prac Karola Wojtyły z lat 1949-1963 są dwa wydania „Miłości i odpowiedzialności” (Lublin 1960; Kraków 1962). Temat małżeństwa, jego roli w Kościele i w świecie nieustannie przewijał się w jego pracy duszpasterskiej. Podkreślał, że „Sama istota układu wspólnego i komunijnego (communio personarum) polega na tym, że ojcostwo mężczyzny zachodzi zawsze poprzez macierzyństwo kobiety i wzajemnie — macierzyństwo kobiety poprzez ojcostwo mężczyzny”.

Karol Wojtyła był świadomy owej odpowiedzialności za życie poczęte, zawsze bronił nienarodzonych. Nie wiadomo, na ile wpływ na tę postawę — z istoty chrześcijańską — miało doświadczenie rodzinne. Jego życie w łonie matki było zagrożone, gdyż usłyszała od lekarza, że nie przeżyje porodu i że konieczne jest przerwanie ciąży. Nie zgodziła się, poddając się woli Bożej — urodziła żywe i zdrowe dziecko, późniejszego papieża.

Jan Paweł II również bronił nienarodzonych. W książce Przekroczyć próg nadziei (1984) podkreślał, że legalizacja przerywania ciąży to danie uprawnień człowiekowi dorosłemu do pozbawiania życia człowieka nienarodzonego, który nie może się bronić. Mówił: „Trudno pomyśleć sytuację bardziej niesprawiedliwą i trudno tu naprawdę mówić o obsesji, gdy w grę wchodzi podstawowy nakaz prawego sumienia: to znaczy obrona prawa do życia ludzkiej istoty — niewinnej i bezbronnej”. W Evangelium vitae uczył: „Życie zawsze jest dobrem. Bronić życia i umacniać je, i kochać — oto zadanie, które Bóg powierza każdemu człowiekowi. Pilnie potrzebna jest modlitwa za życie, przenikająca cały świat”.

Siódmego dnia naszego pielgrzymowania do tronu Najświętszej Maryi Królowej Rodzin, zawierzajmy nasze rodziny, by Bogiem silne u Niego szukali wsparcia i umocnienia. A rodziny które przeżywają trudności i kryzysy polecamy za wstawiennictwem św. Papieża Jana Pawła II dobremu Bogu. Każdy z nas może naśladować Papieża w jego trosce o nienarodzonych, podejmując modlitwę w ich intencji i zawsze pamiętając o wartości rodziny i daru życia.

Opracował Łukasz Buksa OFM