#SlowoNaDroge, #WmocyBozegoDucha

Słowo: Łk 10, 21 – 22

Modlitwa Jezusa

W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w D uchu Świętym i rzekł: „Wysławiam
Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi,
a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój
przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec,
tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”.

1. Jezus modli się w Duchu Świętym. W przeczytanym przed chwilą fragmencie Słowa
usłyszeliśmy, że Pan Jezus rozradował się w mocy Ducha Świętego i zaczął się modlić,
kierując słowa modlitwy do Ojca. Jezus uczy nas modlitwy. Nasza modlitwa dziś
może wydarzyć się dlatego, ponieważ On sam nam na to pozwala. Modlitwa Jezusa
jest rozmową, miłosnym dialogiem z Ojcem, w Duchu Świętym. My uczestniczymy
w tej modlitwie Jezusa. Nie istnieje modlitwa bez Jezusa. Przyjrzyjmy się zatem bliżej
modlitwie Jezusa, zobaczmy jak modli się Jezus. Jego modlitwa jest przecież wzorem
naszej modlitwy.

2. Jezus, szukając czasu na modlitwę, często wychodzi na górę – wspinaczka na górę
wiąże się zawsze z trudem, z wysiłkiem i ze zmęczeniem. Oznacza jednak w swej
istocie oderwanie od tego, co na ziemi, od zamieszania, w którym żyjemy, by pomyśleć
o tym, co Boże. Modlitwa nie jest czymś lekkim i przyjemnym. Jest wyjściem na górę,
zmaganiem, walką, trzeba się na nią wysilić, trzeba się pomęczyć ze sobą, by oddać
się modlitwie, niejednokrotnie trzeba się do niej zmusić. I nie zawsze można liczyć
na piękne widoki na szczycie. Zauważcie, że Jezus wychodzi na górę sam: osobista
modlitwa jest czasem samotności, ma odbywać się w dyskrecji, cichości. To jest mój
czas spotkania z Nim.

Jezus często modli się pod osłoną nocy. Noc jest czasem niepewności, niebezpieczeństwa,
lęku, modlić się w nocy oznacza: zmagać się na modlitwie nie tylko z ospałością
ciała, ale przede wszystkim z własnym lękiem, niepewnością. W modlitwie nie zawsze
wszystko wyraźnie widać, czasem jest ciemno, modlitwa jest zatem postawą wejścia
w mrok, z nadzieją, że nadejdzie świt. Nie wiadomo kiedy, ale wiadomo na pewno,
że nastanie. Musi być zatem przeniknięta wiarą i nadzieją. I nie wolno nam zrażać się
długością nocy. Nie wolno nam zniechęcać się tym, że Bóg o wiele częściej milczy,
niż mówi.

Jezus modli się do Ojca. Modlić się, to znaczy zwracać się do Boga Ojca, tak jak Syn.
Świadomie stanąć przed Ojcem, nie przed ideą, abstrakcją, obrazem, figurką, ale przed
osobą. Modlitwa jest żywym i osobistym związkiem z Bogiem. Moje ludzkie „ja”
spotyka się z boskim „Ty”, i wtedy objawia się prawda o mnie: kim jestem? Prawda
o człowieku odsłania się na kolanach, na modlitwie.

Jezus modli się w Duchu Świętym. Bez daru Ducha Świętego, bez Jego obecności
w sercu, modlitwa jest niemożliwa. Chrześcijańska modlitwa jest zawsze modlitwą
dziecięcą, synowską. W modlitwie coraz bardziej uświadamiamy sobie swoją własną
tożsamość, że jesteśmy powołani do relacji dziecko – Ojciec. Widać to szczególnie
w Modlitwie Pańskiej, która jest przecież modlitwą Dziecka Bożego, i która jest
najpełniejszym wołaniem w Duchu Świętym. Cyryl Jerozolimski, zwracając się do
kandydatów do chrztu, tak im przypominał: „Gdy i my, zwłaszcza przy modlitwie,
mamy zaszczyt mówić: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, zawdzięczamy to darowi łaski
Jego miłości. Nie, jako w naturalny sposób przez Ojca niebieskiego zrodzeni nazywamy
Go Ojcem, lecz wymawiamy z Jego ojcowskiej łaski przez Syna i Ducha Świętego ze
stanu niewolnictwa, podniesieni do synostwa”.

Każda modlitwa, zarówno wspólnotowa, jak i osobista, dzieje się w Duchu Świętym.
To On ją inicjuje w nas, inspiruje, prowadzi i czyni skuteczną. Święty Augustyn powiedział,
że bez Ducha Świętego „woła w pustkę ten, ktokolwiek woła: Abba, Ojcze!”.
Święty Jan Chryzostom wyjaśniając modlitwę Ojcze nasz mówił, że kto nie otrzymał
pełni Ducha Świętego, ten nie może nazywać Boga imieniem Ojca, i dlatego nie może
modlić się słowami, których nauczył nas Jezus.

Duch Święty jest nauczycielem modlitwy. Sam św. Paweł pisze, że „Duch Święty
przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak
trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić
słowami” (Rz 8,26).

Papież Benedykt XVI w jednej z katechez na temat modlitwy, powiedział: „W modlitwie,
bardziej niż w innych wymiarach egzystencji i życia chrześcijańskiego
doświadczamy naszej słabości, naszej biedy, tego, że jesteśmy stworzeniami, gdyż
mamy do czynienia z wszechmocą i transcendencją Boga. A im bardziej postępujemy
w słuchaniu i w dialogu z Bogiem, aby modlitwa stała się codziennym oddechem
naszej duszy, tym bardziej dostrzegamy również sens naszych ograniczeń, nie tylko
w obliczu konkretnych sytuacji każdego dnia, ale także w samej naszej relacji z Panem.
Wzrasta więc w nas potrzeba coraz większego zawierzenia i zaufania Jemu; to
znaczy rozumiemy, że, „nie umiemy się modlić tak, jak trzeba” (Rz 8,26). Na pomoc

tej naszej niezdolności przychodzi Duch Święty, oświeca nasze umysły i rozpala serce,
prowadząc nasze zwracanie się do Boga”.

3. Modlitwa jest papierkiem lakmusowym mojej wiary. Modlitwa mówi mi, ile jest we
mnie wiary. Ile jest mojej osobistej modlitwy, tyle jest we mnie wiary. Człowiek, który
się nie modli, nie wierzy. Jeśli chcę przekonać się, jak wielka jest moja wiara dzisiaj, jak
wielka była wczoraj, w tamtym tygodniu, to muszę zbadać, ile było mojej osobistej
modlitwy dzisiaj, wczoraj, w tamtym tygodniu. Modlitwa bardzo jasno odsłania
prawdę, ile w naszym sercu jest wiary.

4. Teolog Wilkie Au opowiada historię o uczniu, który prosił mistrza, by go nauczył się
modlić. Mistrz zaprowadził ucznia na płytki brzeg rzeki i zanurzył głowę chłopca
w wodzie. Prawdopodobnie uczeń pomyślał sobie, że jest to jedna z technik skupiania
uwagi, używanych podczas zajęć szkolnych. Mistrz trzymał głowę ucznia pod
wodą tak długo, dopóki nie zaczął się wyrywać; dopiero wtedy go puścił. Chłopiec
był zdumiony: prosił przecież mistrza o to, by go nauczył się modlić, a nie o to, by
próbował go zabić. Wówczas mistrz udzielił mu pierwszej lekcji modlitwy. Rzekł mu:
„Jeśli twoje pragnienie modlitwy nie będzie tak proste i jednoznaczne, jak twoje
pragnienie powietrza, nie nauczysz się modlić”.

Św. Augustyn powiedział, że „tylko ten będzie potrafił się dobrze modlić, kto pragnie
modlitwy”. Do Bożych uszu nie dociera głos słowa, ale przede wszystkim nasze
pragnienia serca. Kiedy się modlę, a nie pragnę całym sercem, to milczę. Czy w mojej
modlitwie jest obecnie pragnienie?

5. Każda Msza Święta, każdy sakrament, każda modlitwa naszego życia wydarza się
dlatego, że Bóg pragnie się z nami spotkać. Czy nosimy w sobie pragnienie modlitwy,
pragnienie spotkania z Jezusem? Prośmy Ducha Świętego, aby pomagał nam
się modlić. Prośmy o Jego obecność w naszych sercach, bo tylko ona jest w stanie
stworzyć dialogiczną więź między nami a Bogiem. To właśnie w Jego mocy stajemy
się dziećmi, synami i córkami, którzy jak Jezus, w Duchu Świętym, na modlitwie
spotykamy się z Ojcem.